Napisali do nas
Lubię wszelkie formy aktywności fizycznej, spotkania towarzyskie i podróże. Bardzo ważny jest dla mnie mój wygląd. Uwielbiam modne ciuchy, dlatego trzymam figurę. Wszystkim jest dla mnie moja rodzina. Mam wspaniałych trzech facetów: męża i dwóch dorosłych synów.
Zawsze dbałam o zdrowie, regularnie robiłam badania. Wielokrotnie także badałam piersi, dlatego to, że żyję, zawdzięczam własnej czujności. Mniej więcej rok temu, lekarz patrząc na mnie smutno powiedział: „pani Ulu, nie mam dobrych informacji, to jest nowotwór złośliwy”. To było tak irracjonalne, że nie do końca rozumiałam, co do mnie mówi. Lekarz oczywiście mówił, że mam dużą szansę na pełne wyzdrowienie, że działać trzeba natychmiast, ale nie słyszałam tego zupełnie. Powiedziałam: „proszę wyciąć mi to cholerstwo natychmiast, nie chcę tego nosić ani chwili dłużej”. Nie miało dla mnie znaczenia, że trzeba usunąć całą pierś. Potem przyszła refleksja i uświadomienie sobie, jak bardzo jestem chora. Pierwsza myśl była straszna – mam raka, zaraz umrę!!!!!!
Nie umarłam, musiałam zebrać wszystkie siły do walki. Trudna chemioterapia, operacja, radioterapia…
Nie dałabym rady, gdyby nie wsparcie, które otrzymałam ze wszystkich stron.
Mój mąż zdał ten trudny egzamin celująco. Wspierał, pomagał, otoczył mnie opieką i ciepłem. Nie dostałam chyba przez 25 lat małżeństwa tyle dowodów miłości i przywiązania, co w tym trudnym okresie. Moi synowie początkowo byli przerażeni. Stopniowo przejęli większość domowych obowiązków (wcześniej wyniesienie talerzyka do kuchni było problemem). Gdy straciłam włosy po chemioterapii, zaproponowali, że ogolą się na łyso w ramach solidarności. Przyjaciele oraz (co podobno nieczęste) szefowie i koledzy z pracy również bardzo mi kibicowali.
To wszystko było bardzo ważne i potrzebne, ale i tak były chwile, kiedy trzeba było w samotności zmierzyć się z trudnymi myślami i atakami paniki. Dlaczego to mnie spotkało? Czy to moja wina? Co teraz będzie? Oczywiście były momenty, że odpowiedzi na te pytania malowały czarny scenariusz.
W takim właśnie momencie trafiłam do UNICORNU.
Moja przyjaciółka, która była świadkiem moich łez i zadawania pytań bez odpowiedzi powiedziała: ”Nie będziesz siedzieć w domu!!! Idź do ludzi. Potrzebujesz pomocy”. Wykręciła numer i umówiła mnie telefoniczne na spotkanie.
Świetnie pamiętam mój pierwszy dzień w CENTRUM PSYCHOONKOLOGII.. Przyszłam smutna i wystraszona. Przywitała mnie śliczna młoda dziewczyna o wesołych oczach i dołeczkach w policzkach - psycholog Ula Lesicka. Już na pierwszym spotkaniu indywidualnym rozprawiłyśmy się z większością moich lęków. Potem były kolejne spotkania i powoli, powoli wracałam do siebie. Do takiej, jaką jestem i jaką lubię.
Przez ostatnie cztery miesiące skorzystałam z wielu form pomocy organizowanych przez UNICORN. Oprócz rozmów indywidualnych z psychologiem uczestniczyłam w zajęciach z muzykoterapii, które bardzo mnie relaksowały. Brałam udział w spotkaniach z innymi kobietami w czasie warsztatów dla kobiet. Te cotygodniowe spotkania pomogły mi zrozumieć siebie i swoje emocje. Miła przyjazna atmosfera pomogła się otwierać i skorzystać jak najwięcej. Na zajęciach z arteterapii zaczęłam malować. Uprzytomniłam sobie, że zawsze chciałam to robić, a teraz mam dużo czasu żeby spróbować. W tej chwili mam nowe hobby: maluję obrazy. Stworzyłam już kilka. Maluję akrylami na płótnie. Podobają się, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejszy jest sam proces malowania. Daje mi on kompletne oderwanie od rzeczywistości i skupienie, a co najważniejsze: wyłączenie myślenia o chorobie.
Najwięcej dało mi uczestnictwo w warsztatach według Programu Simontona. Myślę, że mój dobry stan psychiczny zawdzięczam wprowadzeniu w życie założeń tego programu. Spotkania z grupą raz w tygodniu to było to, na co czekałam cały tydzień. Na zajęciach było miło, ciepło i wesoło. Nawet trudne tematy udało się przepracować, a do domu wracałam z uśmiechem.
To, że moja przyjaciółka Roma umówiła mnie na spotkanie w UNICORNIE, było jedną z najlepszych rzeczy, jakie mnie spotkały w całym okresie mojej walki z chorobą. Teraz już tak łatwo nie dam się czarnym myślom, a jeśli przyjdą, to wiem gdzie iść po pomoc.
W mojej chorobie najtrudniejsze było dla mnie zaakceptowanie zmiany trybu życia. Wcześniej byłam bardzo aktywna zawodowo. Dużo pracowałam, właściwie żyłam pracą. Chory człowiek nagle zostaje sam w domu (domownicy mają swoje zajęcia), czasem jest niesprawny fizycznie i daje wygrać złym myślom, nad którymi nie panuje. Dziś wiem, że tak nie wolno. Trzeba iść do ludzi, a najlepiej do specjalistów.
Innym trudnym doznaniem było przekonanie, że nie panujemy nad naszym życiem, że nic od nas nie zależy. To poczucie bezradności potęgowała jeszcze cała organizacja służby zdrowia, wywołująca zagubienie w tym całym systemie. Nawet ja, będąca bardzo świadomą osobą, managerem w dużej korporacji, świetnie radzącym sobie z najtrudniejszymi zadaniami, czułam się bezradna. Teraz, gdy już uporałam się z moimi lękami, jestem silniejsza. Realizuję moje zdrowienie tak, jak realizowałam zawodowe projekty. To jest mój najważniejszy projekt.
Dzięki chorobie, paradoksalnie wiele skorzystałam. Choroba uświadomiła mi, że jestem także ciałem. Wcześniej trochę eksploatowałam swoje ciało, nie przejmując się nim. Niestety przypomniało mi o sobie. Uświadomiłam sobie, że nie jestem ”nieśmiertelna”. Dlatego muszę korzystać z życia ile się da. Nie warto przejmować się prozaicznymi sprawami, bo szkoda czasu. Otwarcie mówię o swoich potrzebach i uczuciach. Bardziej kocham, częściej się bawię i mniej przejmuję się sprawami, które kiedyś przesłaniały wszystko (np. sprawy materialne). Ważne, że żyję! Staram się ciągle robić coś dla siebie, to co poprawia mi nastrój. Latem planuję z mężem rejs po Nilu.
W tej chwili wracam do pracy. Wszyscy na mnie czekają z niecierpliwością. To też jest etap mojego planu zdrowienia.
Zrobię wszystko to, co mam do zrobienia, żeby choroba nie podniosła już głowy. Tego nauczyłam się również podczas spotkań grupy Simontona.
Zdrowe myślenie ma cudowną moc. W UNICORNIE leczą duszę a to jest równie ważne jak leczenie ciała. Ludzie chorzy na nowotwory często poddają się czasami bardzo ryzykownym kuracjom i pseudo-kuracjom. W UNICORNIE nie dają żadnej maści czy proszków, dają za to inne cudowne lekarstwo - dobre samopoczucie i wiarę, że z chorobą można wygrać.
marzec 2010
|
Boże Narodzenie to czas szczęścia i rodzinnego ciepła. |
![]() |
Co ja bym bez Was ze sobą zrobiła... Daliście mi wsparcie i motywacje do walki z chorobą.
Dziękuję Wam za to i przesyłam najlepsze życzenia świąteczne, bo niestety nie mogę zasiąść z Wami do stołu wigilijnego. Jeszcze raz Wam dziękuję za wszystko, za wsparcie, uśmiech i zorganizowanie zajęć, które pomagają sie odnaleźć. Czy będą w dalszym ciągu zajęcia z jogi? (dziewczyny prowadzą je doskonale, z całym sercem i zaangażowaniem).
Jeszcze raz składam najserdeczniejsze życzenia świąteczne i dużo radości w Nowym Roku. Teresa.
Aby święta były radosne, zdrowe, pełne miłości i ciepła rodzinnego.
Aby gwiazda betlejemska prowadziła Was wytrwale do zamierzonych planów w Nowym Roku.
Niechaj spełnią się wszystkie marzenia, a praca, którą wykonujecie, przyniesie Wam dużo satysfakcji. Z całego serca całemu zespołowi życzy Daniela.
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i Nowego 2010 Roku życzę Państwu wszystkiego najlepszego: żebyście mogli przynajmniej na ten świąteczny czas uwolnić się od wszelkich problemów, pomyśleć wyłącznie o sobie i znaleźć wewnętrzną radość, której nic nie będzie w stanie zakłócić. Na Nowy Rok życzę wielu sukcesów osobistych i zawodowych, dających satysfakcję i poczucie spełnienia. Anna.
Zdrowych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wielu sukcesów, satysfakcji z pracy,
spełnienia marzeń życzy wdzięczna za wsparcie w chorobie Ewa.
Zdrowych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia całej wspaniałej załodze UNICORN-u
życzą Amelia i Franciszek.
Ps. Gratulujemy wyróznienia w postaci Kryształów Soli.
W pełni na nie zasługujecie. Pozdrawiamy.
Na Boże Narodzenie, na Nowy Dobry Rok 2010
przyjmijcie te życzenia: szczęścia, zdrowia i żadnych trosk.
Czas opłatkiem się podzielić, życzeń złożyć moc
gdy szampana korek strzeli w sylwestrową Noc.
Dla Pani Prezes i jej rodziny oraz dla całego Zespołu UNICORNU życzy Irena z mężem
Najserdeczniejsze życzenia miłej i pełnej nastroju Wieczerzy Wigilijnej oraz szczęścia i radości
w nadchodzącym Nowym Roku dla wszystkich przyjaciół z Unicornu,
szczególnie ciepłe dla Uli i Tomka jak również dla Marii, przesyła Ula.
Droga Ulko życzymy Ci Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku
i dziękujemy za miłą arteterapię, Jadwiga z Aleksandrem.
Radosnego Świętowania, wszelkiego dobra, nadziei i spełnienia pragnień
życzę Pracownikom oraz Wolontariuszom UNICORNu. Krystyna.
W imieniu Stowarzyszenia Łódzki Klub Amazonka serdecznie gratuluję zdobycia wyróżnienia w konkursie Kryształy Soli. Życzę zdrowych i wesołych Świąt. Wiceprezes Marzenna Lewandowska.
Radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w miłej, rodzinnej atmosferze
oraz wszelkiej pomyślności w nowym 2010 Roku, życzy
Zarząd Stowarzyszenia Amazonek ŻONKIL Warszawa.
Niech wigilijna gwiazdka przyniesie Państwu radość, spokój i spełnienie marzeń,
niech będzie zapowiedzią dobrego i hojnego Nowego Roku. Maja Jaworska, Anna Dymna.
Wesołych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia
oraz spełnienia marzeń z okazji nadchodzącego Nowego Roku życzy
ks. Arkadiusz Nowak, prezes Fundacji Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej
wraz ze współpracownikami.
Życzę wszystkim wesołych, spokojnych Świąt!
Ewa Grzegorczyk. Galeria Rękodzieła Artystycznego "Sza".
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia Otwarta Pracownia przesyła wszystkim swoim przyjaciołom i miłośnikom sztuki serdeczne życzenia szczęścia, wszelkiej radości i błogosławieństwa Bożego. Zespół Otwartej Pracowni życzy także szampańskiej zabawy sylwestrowej i pomyślnego 2010 roku.
Serdeczne życzenia zdrowych, wesołych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz dużo szczęscia w nadchodzącym 2010 Nowym Roku składa Muzeum Narodowe w Krakowie.
Dziękujemy za mile słowa i wzajemnie życzymy Państwu,
aby te świąteczne dni były spokojne i pogodne,
a w nadchodzącym roku - by spełniły się wszystkie Państwa plany i nadzieje.
W imieniu całego zespołu portalu ngo.pl - Magda Bogdaniuk.
Kraków, 02.09.2009
Drogi Unicornie!
Dziś ostatnie zajęcia Programu Simontona, w których przez ostatnie 10 tygodni brałam udział jako osoba wspierająca swoją siostrę. Wiem, że jesteśmy na początku drogi do zdrowienia, mimo iż Agnieszka choruje od 4 lat.
Warsztaty Programu Simontona, zajęcia z Racjonalnej Terapii Zachowania, spotkania naszej grupy terapeutycznej, która samoistnie się zawiązała, uświadamiają mi ciągle jak wielką siłą i orężem w walce z chorobą dysponujemy. Osoby, z którymi pracowałyśmy - w postaci Uli, Edyty i Ewy - nauczyły mnie jak pracować nad sobą, oswajać emocje, sprawiać że walka z chorobą nie musi być wieczną traumą, że możemy tą walką świadomie kierować.
Jako uczestnik, ale także obserwator, z zachwytem patrzę jak wielkie zmiany zaszły w mojej siostrze. Z nadzieją i zaufaniem, świadomie i racjonalnie, każdego dnia kroczy przed siebie. Mimo choroby odzyskała dzięki Wam względny spokój, który pozwala jej funkcjonować w rodzinie, a wkrótce, mam nadzieję, w pracy.
Współpraca z Unicornem to zupełnie nowe doświadczenie dla mnie. Kontakt z ludźmi którzy z pasją, zrozumieniem i cierpliwością potrafią pomóc tym najbardziej zagubionym i przerażonym, przywraca wiarę w ludzi, dobro, bezintersowną pomoc. W tych szalonych czasach to doprawdy bezcenne...
Przy tak trudnym doświadczeniu, jakim jest choroba najbliższej osoby, cudownie jest wiedzieć, że są ludzie, którzy chcą i potrafią nam pomóc. Wiedzą, jak pokierować naszym działaniem, żeby droga ku wyzdrowieniu była łatwiejsza. Już teraz widzę skutecznośc tych działań, choć to przecież dopiero początek pracy.
Przechodząc przez ten rozdział mojego życia z ufnością będę się do Was zwracać o pomoc .
Dziękuję za czas, za pokazanie drogi, za ćwiczenia, wskazówki, za emocje (wszelkie), za zawiązane przyjaźnie. Mam nadzieję, że to początek wspólnej drogi. Dziękuję to za mało, więc po stokroć dziękuję!
Wspierająca i wspierana
Monika
wrzesień 2009
Drogi Unicornie!
(...) 19 lat temu usunięto mi guza piersi. Już wtedy czułam, że przyczyna tkwi we mnie, w moim trybie życia, sposobie myślenia. Szukałam wtedy wiedzy na ten temat. Niestety był to czas, kiedy na rynku polskim nie było książek (...) napisanych prostym językiem i o tematyce psychologiczno-nowotworowej. Docierały jedynie wzmianki od ludzi przyjeżdżających zza granicy zachodniej o pewnych metodach czy technikach radzenia sobie z kłopotami, trudnościami czy chorobami. Usłyszałam też o możliwości pracy nad sobą i wspomaganiu leczenia myślami. Już ta wiedza zapaliła we mnie iskierkę nadziei. Postanowiłam nie dać się.
Teraz, kiedy zachorowała moja koleżanka Marysia, postanowiłam szukać pomocy. Pytałam znajomych psychologów, lekarzy. (...) Pytałam dalej różne osoby i w końcu udało się. Dowiedziałam się, że jest Stowarzyszenie Wspierania Onkologii UNICORN. Umówiłam się na spotkanie. Na pierwszej konsultacji z Panią Ulą Lesicką uzyskałam bardzo konkretne i potrzebne rady w niezwykle miłej i serdecznej atmosferze.
Następnie Pani Sekretarka umówiła mnie na spotkanie z lekarzem onkologiem Panią Małgorzatą Gąsiorek. Tu znów dowiedziałam się dużo i na temat. Pani doktor miała wtedy dużo pacjentów, było już po południu, jednak cierpliwie i z wyrozumiałością odpowiadała na moje pytania. Ja po powrocie do domu dzwoniłam do Marysi i wszystkie zdobyte informacje przekazywałam na bieżąco.
W UNICORNIE też pogłębiałam swoją wiedzę uczestnicząc w warsztatach na temat złości, stresu i w racjonalnej terapii zachowania. Wszystkie te zajęcia prowadzone były w miłej i serdecznej atmosferze, dając wiedzę i głębokie poczucie bezpieczeństwa nie tylko tu-i-teraz, ale i na później.
Kolejne moje spotkania z tak niezwykłymi ludźmi to warsztaty w Zielonym Dole, które gorąco polecam. Tam jest nie tylko kopalnia wiedzy, ale i oaza spokoju, wyciszenia się, zobaczenia siebie poprzez różne metody i techniki. Po warsztatach pierwsze litery ABC naszego alfabetu nabierają zupełnie innego znaczenia - dziękuję za to.
Gdyby to wszystko opisać ze szczegółami, to powstałaby gruba książka, a tu nie czas i miejsce. Dlatego na koniec mojego listu pragnę gorąco podziękować za to, że jesteście, że dzielicie się wiedzą, że macie tyle ciepła i spokoju, a przy tym uczycie nas konsekwencji, odpowiedzialności i zrozumienia drugiej osoby, zwłaszcza tej chorej.
Wszystkim pracownikom UNICORNU życzę dużo sił, zdrowia i zapału do dalszego prowadzenia tego Stowarzyszenia.
Renata
Ps. Na początku moich poszukiwań byłam sama, nie wiedziałam, co robić. Teraz czuję się świetnie, bo wiem, że mogę przyjść do UNICORNU - tu uzyskam konkretne wsparcie. Jeszcze raz dziękuję.













